Obiecane, trochę spóźnione, ale są- zdjęcia z grudnia! (no i kilka ostatnich ze stycznia)
lecą chronologicznie:
 |
| Na początku za sprawą jednego z naszych gości mieliśmy wieczór sushi... |
 |
| ..prezentowało się wspaniale i równie świetnie smakowało! |
 |
| Kolejny miły wieczór to urodziny naszego współlokatora Dawida |
 |
| tradycyjnie 'niespodziankowy' tort ze świeczkami... |
 |
| ...dużo śmiechu... |
 |
| ...i śpiewanie obciachowych piosenek. |
A tymczasem, gdy w Polsce szalał Ksawery...
[spacer do ogrodu botanicznego:]
 |
| listeczek i liścior |
 |
| Bambusy próbujące wleźć na bambusy |
 |
| śliczna ta Coimbra w grudniu! |
W naszej kuchni już od listopada stała choinka, a przy gotowaniu śpiewaliśmy jakieś badziewiaste świąteczne radiowe hiciory, więc nie mogło też zabraknąć kolacji świątecznej!
.JPG) |
| jedzenie może mało wigilijne, ale krokiety były! (no ok, z mięsem...) |
.JPG) |
| nasza stylowa choinka i równie stylowy święty mikołaj w wydaniu suferskim |
.JPG) |
|
| nikogo nie ominęło kolanko świętego mikołaja |
 |
| Trudno w to uwierzyć, ale to zdjęcie było zrobione kilka dni temu! No dobra, może nie jest to do końca prawidłowy odczyt, bo termometr stoi w słońcu, ale ten dzień rzeczywiście był niesamowicie ciepły- w ciągu dnia siedziałam na tarasie w krótkich spodenkach, japonkach i cieniutkiej koszulce. Mmmmmm... |
Jeszcze kilka zdjęć z tego wiosennego dnia:
 |
| Na samym szczycie wzgórza widać kilka budynków uniwersyteckich. A domy to w zasadzie w całej centralnej części Coimbry wyglądają właśnie tak, jak powyżej... |
 |
| ...i wiele z nich jest niestety zaniedbanych. |
 |
| typowy bar, gdzie 'lokalsi' przychodzą na kawę, małe piwo albo ciastko |
 |
| A to jeden z ostatnich wieczorów; na pierwszym planie chłopak z Francji (couchsurfer), który zatrzymał się u nas na kilka nocy |
Jak widać na zdjęciu, zdarzyło nam się nocować couchsurferów. W sumie w ciągu semestru daliśmy nocleg 6 osobom właśnie przez couchsurfing. No i przyznać muszę, że to sama przyjemność mieć takich gości, jakich mieliśmy- a to ktoś pośpiewa, albo na gitarze pogra, przyrządzi coś dobrego, pogada, opowie historie życia, albo wprawi wszystkich w gromki śmiech.
Sama też w Portugalii kilkukrotnie korzystałam z takiego noclegu i w planach jest kolejne kilka- już jutro w nocy zaczyna się nasza wyprawa do Maroko!
Najpierw jazda do Porto, stamtąd lot do Madrytu, tam kilka godzin w oczekiwaniu na lot do Rabatu. W Rabacie spędzimy noc i wg planów kolejnego dnia wyruszymy wypożyczonym autem do Marrakeszu. Tam noclegi najprawdopodobniej w hostelu (udało nam się znaleźć jakiś mega tani, 3.5€ za noc [!!!], ale wolimy go najpierw sprawdzić przed podjęciem decyzji o zostaniu tam na noc). Dalej w planach jest przejazd w góry Atlas i 2-3 noclegi właśnie przez couchsurfing u tradycyjnej rodziny Berberów (!!!). Bez obaw, sprawdzona miejscówka- ma tylko bardzo dobre opinie wśród chouchsurferów, więc można zaufać. No i co najlepsze, dom naszego hosta jest w osadzie, która jest wpisana na listę UNESCO i kojarzona jest z wielu filmów (np. Gladiator, Klejnot Nilu) (zdjęcia osady do zobaczenia
TU).
Tak wygląda mniej więcej nasz plan na tygodniowe odkrywanie Maroko.
A z Rabatu lot znów do Madrytu i tam spędzę kolejne 5 dni- jak na razie planów brak, ale najprawdopodobniej poszukamy kogoś przez couchsurfing i jakoś to będzie :).
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz