poniedziałek, 21 kwietnia 2014

góry!

 Po długiej nieobecności- w końcu jestem!
W ciągu ostatniego miesiąca trochę pojeździłam po kraju i pozwiedzałam. Był weekend z zachodem słońca nad oceanem i festiwalem czekolady (zdjęcia wkrótce), był też wyjazd w góry (zdjęcia poniżej) i przedświąteczny wyjazd do Algarve (południowe wybrzeże Portugalii). Wspomnień coraz więcej, nowe znajomości nawiązane, a na twarzy coraz więcej  opalenizny i szerokiego uśmiechu!

O wyjeździe w góry:
 W zeszły weekend znajomy Portugalczyk zorganizował wycieczkę góry Serra da Estrela- jest to najwyższy łańcuch górski w Portugalii. Miałam tam już pojechać w zeszłym miesiącu, ale pogoda pokrzyżowała plany i ostatecznie tam nie dojechaliśmy. Tym razem wszystko się udało!
Jako że pogoda dopisała, to nie było przeszkód, żeby spać w namiotach (mmmm, pole namiotowe było naprawdę świetne- trawiasta dolinka otoczona szczytami gór). W ciągu dnia mogliśmy połazić trochę po górach, pobawić się w śniegu (na najwyższych szczytach, które dochodziły do 2tys. metrów, cały czas leży sporo śniegu), a wieczorami posiedzieć przy ognisku. Jak dla mnie idealnie!
Była jednak jedna istotna różnica pomiędzy tymi górami, a polskimi górami o podobnej wysokości - niemal wszędzie, a nawet na najwyższy szczyt (1993 m.n.p.m.) można dojechać samochodem! Z tego powodu jest tam mniejsza ilość pieszych szlaków turystycznych, no i trudniej jest znaleźć 'dzikie', odludne miejsca. Tak czy siak, chodzenie po górach dało mi wiele radochy i bardzo chętnie pojechałabym tam jeszcze raz. No i mam coraz większą ochotę na ponowny  wyjazd w polskie góry (ba! nawet jedzenie konserw razem z nieświeżym pieczywem, niemyte naczynia i wszechobecny brud mają swój urok, którego mi powoli brakowało!).

nasze auto, czyli czesko-węgiersko-portugalsko-polska ekipa



nasz camping otoczony górami (cudooowne miejsce)

camping II

camping III
ekipa w całości







takie rzeczy się dzieją, gdy Portugalczycy w końcu mają śnieg na wyciągnięcie ręki

wypoczynek po dniu spędzonym na szlaku (perspektywa nr 1)

wypoczynek po dniu spędzonym na szlaku (perspektywa nr 2)
nocne zabawy światłem


serpentyny dróg prowadzą na sam szczyt...

w drodze na szczyt

na szczycie (Torre, 1993 m.n.p.m.) pośród setek bałwanów (serio, bałwanów było tam w bród!) i ludzi na sankach

kolega z Brazylii po raz pierwszy w życiu miał do czynienia ze śniegiem, więc obowiązkowo przeszedł śniegowy chrzest


W drodze powrotnej do Coimbry wjechaliśmy jeszcze do urokliwej wioski Piódão położonej na kompletnym odludziu (nie mam pojęcia, jak pośród tych wąskich górskich dróg można poruszać się zimą...). Wioska zwana jest "najbardziej tradycyjną wioską w Portugalii"- to dzięki domom z kamiennymi ścianami i niebieskimi drzwiami. Na miejscu pobawiliśmy się też w geocaching- szukanie za pomocą GPS skrytek utworzonych przez użytkowników strony geocaching.com. Super sprawa! Jak tylko będę miała telefon z GPS, to zacznę się w to bawić.



skrytka ze skarbami odnaleziona!
Zdjęcia z pozostałych dwóch wyjazdów już wkrótce :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz