Po długiej walce z walizką i stosami ubrań, które chciały do niej wejść, mogę w końcu powiedzieć: SPAKOWAŁAM SIĘ [dajcie mi tu tego, co wymyślił limit bagażu 20kg...].
Dziś wieczorem jazda do Warszawy, stamtąd jutro rano wylot do Lizbony z przesiadką w Brukseli. W Lizbonie spędzę 3-4 dni u Petroviniego- kolegi z couchsurfingu, po czym jakoś przetransportuję się do Coimbry.
Taki jest plan.
Poprzednie plany całkowicie uległy zmianie- miało być szukanie mieszkania na miejscu, ale już jest znalezione. Miał być kurs językowy, a będą trzytygodniowe wakacje [no chyba, że wbiję na kurs na partyzanta]. Zapowiada się ciekawie.
Trzymajcie kciuki, adeus!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz